sobota, 30 kwietnia 2016

Wyrośniesz z tego



Wszyscy mówią, że kobieta zmienną jest, ale ten post nie jest tylko o kobietach. Czy dałoby się napisać „Fangirl zmienną jest?”. Myślę, że gdy chodzi o shipowanie to zdanie miałoby w sobie trochę racji. Niestety nie o to tu chodzi.
Wyrośniesz z tego.
Słyszałeś kiedyś te słowa wypowiedziane w twoim kierunku? Bo ja chyba z tysiąc razy.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale masa ludzi uważa, że fangirl to jedynie przejściowe zajęcie, gdy trzeba przeżyć młodzieńcze lata z jakimś hobby. W końcu w tych czasach oglądanie seriali, czytanie książek czy granie w gry w jakiś sposób można uznać za wartościowe czynności, którymi w wybranym gronie da się pochwalić. Przeczytałam wszystkie części Pieśni Lodu i Ognia, znam fabułę Star Warsów na pamięć itd.
No ale oczywiście kiedyś z tego wyrośniesz.
Przecież będąc dorosłym skupisz się na pracy. Mając na głowie milion przeróżnych spraw będziesz zmuszony do pozostawienia dotychczasowego zajęcia. Dom, rodzina, dzieci, zwierzęta. Do tego dojdzie sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, czyszczenie wszystkich płytek w kuchni.
Piękna przyszłość, nieprawdaż?
Może w końcu wyjdziesz z domu! Zaczniesz uczęszczać na imprezy, a alkohol wypłucze ci z głowy książki, na które tylko marnujesz czas! Chyba trochę przesadziłam. Ale za to marnujesz czas na wyszukiwanie tych wszystkich głupich obrazków na tumblr'ze(?). Przeczytałeś książkę? To świetnie, ale zamknij jadaczkę, bo nikt nie chce cię słuchać.
Starając się pominąć tych wszystkich idiotów postaram się udowodnić ci, że wcale z tego nie wyrośniesz.
Bo to będzie nudne.
Ostatnio często słyszę o pewnej nauczycielce języka polskiego. Miła pani, może mieć około 50 lat. Jest fanką Zbrodni i kary, a Kordian według niej to wyborna lektura. Ta pani jest także fanką Wikingów.
To, że znajdziesz pracę i się ustatkujesz nic nie znaczy. Co maja te wszystkie zajęcia do twojej natury? Nic. Czy przeczytanie po pracy komiksu czyni z ciebie dorosłego świra? Nosisz koszulki z nadrukiem ulubionego bohatera, często mówisz żarty, których nikt nie rozumie. Czy jest w tym coś złego?
Drażniącym tematem są dyskusje ze znajomymi, którzy uważają, że jeśli nadal będziesz się prowadził w takich sposób, to nikogo nie znajdziesz. Mógłby ktoś z nich wytłumaczyć mi różnicę między innymi hobby a byciem fangirl? Pływasz, grasz w siatkę, uwielbiasz jeździć na rowerze? Niezmiernie mnie to cieszy, a ja jestem fangirl.
Znam mnóstwo dorosłych ludzi, którzy z tego nie wyrośli. A dlaczego tego nie zrobili? Bo nie ma tu z czego wyrastać. 
Cóż, jestem osiemnastolatką, od 11 roku życia mam swoje wspaniałe hobby. I zostanie ono ze mną jeszcze przez długi czas.
A z tobą?
"Wyrośniesz z tego"?




ZAPYTAJ MNIE

środa, 27 kwietnia 2016

Litwo! Ojczyzno moja!

       Zbliżająca się matura to świetny czas na powtórkę wielu lektur szkolnych, z którymi zmierzyliśmy się od początku naszej edukacji. Trzeba przypomnieć sobie takie postacie jak: Jacek Soplica, Stanisław Wokulski, Kordian czy Konrad. Oczywiście każdy zdążył już przejść sprawdzian z wiedzy na temat prawie każdej lektury szkolnej. Czyż to nie świetnie, że wystarczyć przeczytać kilka razy streszczenie i dostać ocenę dobrą? To definitywnie polepsza sytuacje uczniów, którzy są w negatywnych stosunkach z książkami, które mają ponad sto stron.
        Ostatnio oglądając „Maturę to bzdurę” natknęłam się na odcinek dotyczący właśnie lektur szkolnych. Przed egzaminem dojrzałości trzeba sobie uporządkować kilka podstawowych faktów. Ankietowani pytani o autora „Pana Tadeusza” stawiali na Henryka Sienkiewicza. Niestety na maturze nie będziemy mogli odpowiedzieć zdaniem: „Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ale autora nie pamiętam”. Takie drobne błędy mogą być skutkiem niezdania i poprawki w drugim terminie. Bądźmy szczerzy, komisja powinna mieć chociaż trochę cierpliwości do zdających. Przecież takie drobnostki nie powinny świadczyć o naszej ogólnej wiedzy!
        Chyba najbardziej przeraziła mnie wypowiedź, w której dorosły mężczyzna był przekonany, że „Chłopi” to trzecia część „Dziadów”. Przecież to dwie różne lektury! Ale chyba tego samego autora... tak?
          W szkole liczą się pewne umiejętności. Nie mówię tu o wspaniałej wiedzy na temat wzorów skróconego mnożenia, czy chociażby o epokach w literaturze(ale i tak napomnę, że w romantyzmie chodziło o miłość; pani polonistka często o to pyta). Dokładniej mówiąc: liczą się zdolności manualne. No bo po co mam się czegoś uczyć i wyjść na kujona, skoro mogę nauczyć się doskonale ściągać. To jest dopiero talent. Sprawność rączek i palców, przewracanie ściągi, gdy nauczyciel nie patrzy. Niektórzy nawet potrafią wyciągnąć telefon na ławkę, spisać połowę Wikipedii, a nauczyciel nie jest w stanie tego zauważyć! I to są prawdziwe umiejętności, którymi uczeń może się pochwalić. Jaka szkoda, że w CV nie ma tego jak umieścić.
          Zero punktów za błąd rzeczowy? Wielki mi dramat, przecież Krasiński i Krasicki to prawie to samo!
          „Ucz się, bo inaczej nie zdasz matury” - to zdanie możemy usłyszeć przynajmniej raz na tydzień. Ale drogi uczniu, pamiętaj, aby uczyć się umiejętnie. Bo przecież Polaka czyni z ciebie urodzenie, a nie twoja wiedza na temat kraju!

Lekkie zmiany...

Witam!
Trochę szkoda mi tego bloga, bo w moich wyobrażeniach miał zostać czymś wielkim. Dlatego właśnie chciałabym go kontynuować... i dodać kilka rzeczy.
Tematyką nie byłby już sam fangirling, ale także sytuacje, z którymi spotykamy się na co dzień.
I tak oto ten blog będzie nawiedzany przeze mnie, przepełniony krytyką.
Bo tej krytyki sporo się nazbierało.
Także do zobaczenia!